środa, 10 października 2012
Jesień w roli szuflady z upiorami
Jesień, zmora tych, którzy stale uciekają przed smutkiem. Stanem, który może zagrażać porządkowi umysłu, wprowadzać chaos, burzyć. Nie każdy jest w stanie po raz kolejny siebie odbudowywać. Na nowo lepić z gliny powyrywane ręce, zmiażdżone serce. Nie dlatego, że człowiek nie jest zdolny do regeneracji, podnoszenia się z ziemi, ale z powodu ciemnej siły, która usnuła sobie posłanie w zakamarkach duszy. Nie wiem czy można ją wysiedlić na stałe, na pewno trzeba się starać by spała snem najtwardszym ..
Tak, oto nadchodzi, jesień, pora wiatru i lęku o to by nie spaść, bo brak wiary w powstanie, brak wiary w siebie. Wraz z liśćmi, we włosy wplątuje się niestrudzona kompanka - samopogarda.
Na drugie imię powinnam mieć Hipokryzja, jak można tak mocno wierzyć w bliskich, a tak przeraźliwie mało w siebie.
Jesień. Czym niższa temperatura powietrza tym zimniejsze moje myśli o sobie. Pieprz się, meteoropatio! Twoja wina, twoja wielka wina. Czyjaś musi, a przecież nie moja...
Bursztynowy ptaszek
Jesień
ptaszek bursztynowy
przejrzysty
z gałązki na gałązkę
nosi kroplę złota.
Jesień
ptaszek rubinowy
świetlisty
z gałązki na gałązkę
nosi kroplę krwi.
Jesień
ptaszek lazurowy
umiera
z gałązki na gałązkę
kropla deszczu spada
Tadeusz mój ukochany Różewicz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz