poniedziałek, 15 października 2012

'Nigdy nie malowałam snów. Malowałam swoją rzeczywistość. '


Uwielbiam poznawać, niepokorne kobiece umysły. Dzięki nim czuję się mniej świrnięta. Jestem prostym szarym wróbelkiem, w porównaniu z tym co w główce miał ten kolorowy paw. Moja zdolność empatii reaguje gwałtownie gdy czytam o jej emocjonalności, chęci bycia zauważalną i kochaną. Jej umysł stanowił paletę uczuć, czasem przeciwstawnych, mieszających się ze sobą, w sposób dla wielu niezrozumiały czy nieprzewidywalny. Jestem Frida, patrzcie, podziwiajcie, kochajcie, wybaczajcie, zrozumcie, zostawcie, wracajcie, trwajcie. Te i wiele innych komunikatów można by wyczytać z jej zachowania i sposobu bycia.
Koneksji Fridy z surrealizmem czy prymitywizmem, nie opiszę, nie mam wiedzy, która by mi na to pozwoliła. Jak ktoś wie, chętnie posłucham.

Jej twórczość jest emocjonalna jak kobieta. Każdy obraz jest odzwierciedleniem uczuć urodzonych  na skutek mniej lub bardziej ważnych wydarzeń. Obrazy są jej rozmową, czy monologiem, który opowiada jej życie i wszystko co ją ukształtowało. Podziwiam jej odwagę do mocnego wyrażania siebie w tamtejszej rzeczywistości społecznej, akcentowania swojej odmienności i epatowania ekspresją mówiącą -  chcę być głośna, będę, chcę wyjść ubrana w garniturze, wyjdę, chcę kochać się z kobietą, będę.

Kobieta pełną gębą, zdająca sobie sprawę z minusów z tego płynących. Czujesz - myślisz - wiesz.









środa, 10 października 2012

Jesień w roli szuflady z upiorami


Jesień, zmora tych, którzy stale uciekają przed smutkiem. Stanem, który może zagrażać porządkowi umysłu, wprowadzać chaos, burzyć. Nie każdy jest w stanie po raz kolejny siebie odbudowywać. Na nowo lepić z gliny powyrywane ręce, zmiażdżone serce. Nie dlatego, że człowiek nie jest zdolny do regeneracji, podnoszenia się z ziemi, ale z powodu ciemnej siły, która usnuła sobie posłanie w zakamarkach duszy. Nie wiem czy można ją wysiedlić na stałe, na pewno trzeba się starać by spała snem najtwardszym .. 
Tak, oto nadchodzi, jesień, pora wiatru i lęku o to by nie spaść, bo brak wiary w powstanie, brak wiary w siebie. Wraz z liśćmi, we włosy wplątuje się niestrudzona kompanka - samopogarda.
Na drugie imię powinnam mieć Hipokryzja, jak można tak mocno wierzyć w bliskich, a tak przeraźliwie mało w siebie.

Jesień. Czym niższa temperatura powietrza tym zimniejsze moje myśli o sobie. Pieprz się, meteoropatio! Twoja wina, twoja wielka wina. Czyjaś musi, a przecież nie moja...  

Bursztynowy ptaszek

Jesień

ptaszek bursztynowy
przejrzysty
z gałązki na gałązkę
nosi kroplę złota.

Jesień
ptaszek rubinowy
świetlisty
z gałązki na gałązkę
nosi kroplę krwi.

Jesień
ptaszek lazurowy
umiera
z gałązki na gałązkę
kropla deszczu spada

Tadeusz mój ukochany Różewicz