czwartek, 20 września 2012

romantyczność - długie, średnio ładne słowo.

Szukam romantyczności w filmach, rzadko, na co dzień wolę udawać, że nie istnieje. Są wieczory gdy dzielnie stawiam jej czoła, nie umiejąc oprzeć się emocjom, które we mnie wywołuje.
Zakochany Paryż, widziany w 2006 r.  Krótkie formy pozwalające zaspokoić nasze zapędy do wdepnięcia stopą w czyjeś życie. Przyjemnie stać się na chwilę obserwatorem, zapomnieć o swoim małym śmietniku, przesiąknąć smrodem cudzego. Jednocześnie poczuć więź ze społeczeństwem, które doświadcza podobnych problemów czy tęsknot.
Faubourg Saint-Denis, T.Tykwer.
Chyba ulubiona z całości, powodów jest kilka. Natalie Portman, kobieta-dziecko, której nie można nie kochać. Przywodzi mi na myśl istotę, która swoim spojrzeniem, ekspresją i wrażliwością, mogłaby łagodzić konflikty zbrojne. Tom Tykwer, jestem fanką jego popieprzenia, kolażu, który wciela w życie, podczas robienia filmów. Niepokojąca mieszanka filmu z animacją, muzyką i abstrakcyjnym myśleniem.



'słuchałem Twoich tekstów, marzeń, nadzieji i muzyki
Ty słuchałaś moich
byliśmy sobie bliżsi, coraz bliżsi
czas mijał, uciekał
pewnego dnia mnie pocałowałaś'



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz